niedziela, 8 lutego 2015

Rozdział 4.

Może i jestem dziwna, może i strasznie kochliwa, ale poczułam się jakbym miała skrzydła.
I na dodatek te jego brązowe oczy. Mimo że patrzyliśmy na siebie może z dwadzieścia sekund, dla mnie ta chwila trwała wieczność.
Myślałam że on sądzi tak samo, ale bum rzeczywistość okazała się mnie przechytrzyć.
- Ej, kto to jest ? - spytał Patrick.
- Jakaś nowa nie warta uwagi lamerka - powiedziała blondynka, która weszła za brązowookim na co parę osób parsknęło śmiechem.
- Jest nie warta uwagi bo postanowiła być inna od was i pierw poznać Matilde ? - rzucił od niechcenia blondyn, który siedział przed nami.
- Ty się lepiej zamknij Lockwood - odpowiedziała dziewczyna po czym zmierzyła mnie wzrokiem jeszcze raz szepcąc do chłopaków coś w stylu "Frajerka".
Tom jednak nie zwrócił na to uwagi i cały czas patrzył w moją stronę.
- Może powinnaś się przesiąść - powiedziała nieśmiało Matilde.
- No coś ty, myślisz że się tym przejęłam ? - uśmiechnęłam się pokrzepiająco.
- Po prostu nie chce, żebyś ty już miała z kimś na pieńku przeze mnie - odparła smutno.
- Błagam cię, prędzej czy później by im się to nie spodobało jaka jestem - zaśmiałam się.
- Co to znaczy? - spytała
- To, że zdecydowanie nie jestem w ich stylu, ani oni w moim.
- Wszyscy ?
- W sensie ? - tym razem to ja nie zrozumiałam.
- Bo wiesz wydawało mi się, że byłaś czerwona, gdy Patrick.. - zaczęła ale jej przerwałam uciszeniem, na co dziewczyna się zaśmiała. - Wiedziałam!
- Proszę cię, on się zadaje z tymi "czadowymi dzieciakami", zresztą zawsze tak mam jak ktoś się na mnie patrzy - próbowałam się tłumaczyć.
- Jak wolisz - mrugnęła.
- A tak w ogóle mi się wydawało, że ty zrobiłaś się czerwona gdy ten chło..- tym razem i ja nie dokończyłam bo dziewczyna dała mi kuksańca w bok. Parę chwil później obydwie się śmiałyśmy.
- Okej wysiadamy, dzieciaki-  powiedział kierowca i otworzył drzwi.
Już miałam zamiar wstawać gdy nagle Matilde pociągnęła mnie w dół.
- Co jest ? - spytałam zdziwiona.
- Nie wysiadaj jeszcze, przecież Phoebe, Patrick i reszta jeszcze nie wyszła.
- No nie mów, że zawsze czekasz aż oni wyjdą.
- No wiesz...
- O matko, Matilde, chodź - powiedziałam po czym złapałam ją za rękę i powoli ruszyłyśmy.
Czułam na sobie wzrok wszystkich w tym busie, tylko ten chłopak który stanął w mojej obronie nie patrzył na nas jak na intruzów, i gdy my przeszłyśmy koło jego siedzenia on wstał i poszedł z nami. Potem już wszyscy zaczęli wysiadać gęsto, zupełnie jak na wszystkich Amerykańskich filmach.
- Ej, czekaj chwilę - usłyszałam głos Toma jednak byłam pewna że to nie do nas, więc się nie zatrzymywałam. Jak się okazało parę chwil później, to było do mnie, bo chłopak pociągnął mnie za rękę.
- Czekaj. - powiedział po czym spojrzał na Matilde dając jej jasny sygnał żeby sobie poszła.
- Poczekam na ciebie w szkole - powiedziała po czym odeszła.
- Co chcesz - fuknęłam,
- To było niegrzeczne - uśmiechnął się zadziornie.
- Ty też nie byłeś za uprzejmy w busie.
- Właśnie, jeśli chodzi o to to chciałem Cię przeprosić za Phoebe. To było żałosne z jej strony, ale wiesz, była zazdrosna o Patricka i te sprawy.
- Nie miała powodu.
- Może jednak miała - uśmiechnął się. - Jestem Tom.
- Chloe - odpowiedziałam, podając mu rękę.
- Śliczne imię, ślicznej dziewczyny - czy ten koleś próbował ze mną flirtować, serio ?
- Próbuj dalej - uśmiechnęłam się sztucznie a on się zaśmiał.- Okej, wybacz ale zaraz mam pierwszą lekcję, a muszę tam trafić więc..
- Mogę cię zaprowadzić.
- Nie, pójdę z Matilde.
- Em.. Okej, do zobaczenia.
- Taa. - odpowiedziałam i skierowałam się ku budynku szkoły, po drodze spojrzałam na telefon i sprawdziłam godzinę.
- Świetnie, za dziesięć minut mam pierwszą lekcję, a ta szkoła jest wielkości centrum handlowego. - pomyślałam przyspieszając tempa.
- Chloe! - krzyknęła Matilde a ja bardzo ucieszyłam się że ją słyszę.
- Matilde, jejku jak dobrze że tu jesteś, zaraz mam pierwsze zajęcia, a kompletnie nie mam pojęcia co robić. - chyba zaczęłam panikować.
- Spokojnie, co masz pierwsze ?
- W-f.
- My też mamy wf - powiedział Tom.
Jak to możliwe że on tu stał. I na dodatek z Phoebe i Patrick'iem, który swoją drogą pożerał mnie wzrokiem, tylko jeszcze nie wiem czy to dobrze.
- Świetnie - powiedziałam trochę skrępowana. - A ty Matilde ?
- Matematyka - powiedziała przepraszającym tonem. Skrzywiłam się na samą myśl, że muszę znów kogoś poznać. No przynajmniej Tom miał pokojowe zamiary.
- No czyli idziemy we czwóreczkę - uśmiechnął się chłopak.
- Widzimy się za godzinę ? - spytałam ciemnowłosą.
- Jasne - odpowiedziała i poszła w kierunku schodów.
Szliśmy sobie w czwórkę a ja przez cały czas czułam na sobie wzrok wszystkich ludzi w szkole. Czy przez przypadek trafiłam do grupki najpopularniejszych w high school ? No cóż, dziwna odmiana biorąc pod uwagę moje życie w Polsce.
- Wiecie co dziś macie z nami wf, w sensie chłopcy - powiedziała Phoebe.
- No i będziemy mogli pogapić się na wasze tyłki w spodenkach - zaśmiał się Tom a Patrick mu zawtórował. Jakoś nie śmieszyły mnie jego żarty, a powiedział ich już sporo. Może się już na niego źle nastawiłam. Wydawał się być sympatyczny. W porównaniu do Phoebe, ona widocznie miała jakiś ze mną problem. Natomiast Patrick.. On udawał że mnie nie ma, traktował mnie jak powietrze.
- Okej Chloe to tu jest hala, szatnie damskie są tam chyba że chcesz przyjść do naszej to w porządku - mrugnął na co paru przechodzących chłopców się zaśmiało, ja się uśmiechnęłam bo starałam się do niego przekonać.
- Chyba zostanę przy damskiej.
- Jak wolisz - rzucił Patrick, pierwszy raz odzywając się do mnie.- Chodź Tom.
- Dobra laski zaraz widzimy się w spodenkach - powiedział, wysłał buziaczka i zostawił nas same. Phoebe patrzyła na mnie mrożącym krew w żyłach wzrokiem jednak nie dałam tego po sobie pokazać.
- Jesteś ładna - powiedziała blondynka.
- Dziękuję - powiedziałam nie pewnie, nie wiedząc czy uznać to za komplement czy początek kłótni.
- Ale wiesz księżniczko że Patrick jest moim chłopakiem prawda ?.
No i to na tyle z komplementów,
- Nie rozumiem..
- Obserwuje cię i wszystko widzę.
- Nie wiem co widzisz, ale my nawet nie rozmawiamy.
- I lepiej żeby tak zostało. - powiedziała po czym odwróciła się teatralnie i weszła do szatni.
Chciałabym złożyć sobie gratulacje, ponieważ pierwszego dnia znalazłam wroga.